Adoptując kota ze stoczni zapewniasz mu nowe życie

Kotki ze Stoczni Gdynia, przebywające w hoteliku dla kotów w Gdyni, potrzebują swojego stałego ciepłego kącika, gdzie znajdą zrozumienie i miskę strawy. Są to zwierzęta, które najlepiej odnalazłyby się w hurtowni, w stadninie koni, w ogrodzie. Są przyzwyczajone do człowieka i mieszkają w dużej klatce ogrodowej z dostępem do kociej budki. Do stoczni wracać nie powinny z uwagi na ich wcześniejsze problemy zdrowotne (oddechowe). Obecnie mają gronkowca. Na domy czekają: Masza, Calineczka, Sally Brown i Sajlor.
adoptuj wirtualnie kota ze stoczni:
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kopernika 6/8,
00-367 Warszawa
81 1370 1109 0000 1706 4838 7309
z dopiskiem PKDT - koty ze stoczni u Sabiny
bank DNB NORD Polska S.A. I O/Warszawa
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: MHBFPLPW
Dziękujemy za pomoc finansową dla stoczniowych kotów.
Niestety, kotki zostały wypuszczone na wolność, nie znalazły domów.
Wszystkie zginęły w ciągu roku.
Pożegnanie:
Sajlor — (zaginął). Odszedłeś mój kotku, nie wiem gdzie…Żyję nadzieją, że masz nowy dom, że jesteś wśród nas… Ciągle szukam. A jeżeli jesteś za Tęczowym Mostem- czuwaj nad swoimi siostrzyczkami ze stoczni, bądź zawsze ze mną. Codziennie pamiętam, nigdy Cię nie zapomnę… Miałeś dobre życie - odszedłeś, będąc kochanym.
Maszeńka — (zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach). Umarłaś moja kochana dziewczynko. Niosłam na rękach Twoje zimne ciałko. Nigdy Cię nie zapomnę, Byłaś dla mnie częścią mego życia. T bardzo chcę Ci powiedzieć, jak za Tobą tęsknię. Żaden kot mi Ciebie nie zastąpi… Żegnaj Kochana.
Calineczka - (zaginęła także w niewyjaśnionych okolicznościach 28 grudnia). Złamała mi serce i wiarę w lepszy los kotów ze stoczni pod moją opieką...Sally Brown została sama, cichutko płacze za swoimi kompanami.
Sally Brown - zginęła wkrótce po nich pod kołami samochodu.
Miały krótkie, 2 - letnie życie. Dużo lepsze niż stoczniowe.
| « poprzednia |
|---|







