W czwartek 11 sierpnia znalazłam koteczkę w kartoniku. Cuchnąca, zabiedzona, wychudzona, płacząca, domagającą się pieszczot i ciepła. Po wstępnych oględzinach zabrałam kotkę. Pędem do weterynarza. Kotka miała coś z tylnymi łapkami. Weterynarz oczyścił łapki. Okazało się że kicia ma obgryzione lub odcięte paluszki w tylnych łapkach. Leczenie będzie kosztowne, a konto PKDT raczej świeci pustkami, niż dużymi sumami. Stąd prośba o jakąś pomoc dla koteczki. Póki co, stać mnie było na odpchlenie, odrobaczenie, podanie antybiotyku 2 razy, wykupienie maści. Najprawdopodobniej koteczkę będzie czekać korekta operacyjna tych nóżek.
Jeśli ktoś zechciałby pomóc:
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem:
PKDT – Stella
bank DNB NORD Polska S.A. I O/Warszawa SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: MHBFPLPW
Kontakt: Sara 511620496 sara881@interia.pl
Goldina ma ok. 2 lat. Jakieś 2 miesiące temu mieszkała przy jednej ze stoczniowych bram. Teraz tymczasowo mieszka u mnie w domu. Goldina trafiła do nas ze skomplikowanym złamaniem kolana. Rzepka została zmieżdżona. Do końca życia jej noga nie będzie sprawna; będzie przykurczona. Mimo tego Goldina świetnie sobie radzi jako trójnóżek, co widać na zdjęciach. Najprawdopodobniej noga Goldiny została zmiażdżona przez jakiś sprzęt pracujący na stoczni lub wpadła gdzieś pomiędzy składowane rury lub odpady żelazne. Na pewno strasznie cierpiała z takim urazem. Goldina dzielnie znosi wszelkie operacje weterynaryjne, kolejne rentgeny i zamiany gipsów. Zbieramy środki na jej leczenie i szukamy dla niej nowego domu. Na stocznię z pewnością nie wróci!
Po raz pierwszy w życiu mam do czynienie z kotem tak socjalizowanym, miłym, kontaktowym. Goldina jest pełna zaufania. Wie, że się jej pomaga i kompletnie się temu poddaje – zakładaniu kołnierza, zasypywaniu odparzeń i otarć wokół gipsu, wyczesywaniu. Głośno komentuje każde wypowiedziane do niej słowo, ogłasza głośno i nawołuje kiedy nabrudzi w kuwecie. Lubi bardzo towarzystwo ludzi, innych kotów, nie boi się psów. To cudowna kocica!
Prosimy o wsparcie leczenia naszej stoczniowej Goldiny i przyjęcie jej do nowego domu!
Tel. kont. Monika: 797623968.
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem:
PKDT – Goldina
bank DNB NORD Polska S.A. I O/Warszawa SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: MHBFPLPW
Nie mam łatwego życia, moje rodzeństwo zginęło na ulicy, matka
odeszła gdy mogłem samodzielnie jeść. Na swojej drodze spotkałem
Kocurka, który początkowo nie chciał się przyjaźnić ze mną ale pokazał
gdzie w pobliskim Zakładzie pracy Pan daje jeść i kocha koty…
Bywało różnie, ale miseczkę miałem z jedzeniem, za to ludzie nie wiem
czemu kupili sobie broń na śruty metalowe i jak mój opiekun nie
widział strzelali do nas… okropne to było a jak bolało…
Tak, mój kolega zginął…
A ja czułem ze jest samemu bardzo źle… opiekun starał się o
moje bezpieczeństwo jak mógł, spędzałem z nim dniówki w biurze na
kolanach bo kocham się przytulać i mruczeć z wdzięczności do ucha.
Ale najgorsze miało nadejść, gdy Pan mój nie widział ludzie pobili
mnie, pokopali… opiekun prawie płakał próbując mnie opatrzyć i
ukoić mój ból… gdy po kilku dniach trochę wydobrzałem, a mój
opiekun był na urlopie ktoś złapał mnie do worka (czemu jestem taki
ufny?) i wrzucił do beczki z kwasami i olejami… ludzie się
śmieli, a ja nie mogłem złapać oddechu… jednak ktoś się
zlitował i nie dał mi utonąć…uciekałem ostatkiem sił…
bałem się i płakałem. Opiekun wrócił szukał mnie i ja głodny poparzony
płacząc w krzakach prosiłem o pomoc… Piekło ogniem, bolało mnie
wszystko…
Pan wziął mnie na ręce nie miałem sił protestować i zawiózł do
lekarza. Z bólu nie pozwoliłem się obejrzeć i dostałem zastrzyk na
uspokojenie… Pan mnie delikatnie obmył, wyciął obszarpane,
wyliniałe futerko wygolił bardzo dużo mnie, obejrzał odparzone
miejsca,posmarował maścią i pozwolił zasnąć. Dalej Lekarze nakarmili
mnie i pozwolili się wyspać… Spałem długo, jadłem i spałem.
Mój opiekun i jego żona zdecydowali, że nie wrócę już w poprzednie
miejsce i obiecali poszukać bezpiecznego domu. Ciągle bolała mnie
noga, kulałem, gdy dwa dni temu obcięli mi jajka, doktor obejrzał mi
nogę i znalazł śruta metalowego… a jednak trafili mnie
źli…
Odrobaczono mnie i zrobiono mi testy na białaczkę wyszły
ujemne… podgolono więcej futerka, nie jestem teraz urodziwy
wiem, wiem… ale nadal kocham siedzieć na kolanach i przytulać
się, mruczeć i łasić się.
Umiem robić w kuwetę, jak i biegać wolno po podwórku, reaguje na
swoje imię więc na wołanie wracam. Mieszkam obecnie w boksie u
weterynarza, mój opiekun powiedział mi że ma już 3 koty w mieszkaniu i
więcej nie może przyjąć, a ja potrzebuje spokoju…
Spotkało mnie tyle złego, a ja wciąż ufam i chce być kochany w
bezpiecznym domku, lubię towarzystwo innych kotów, proszę tylko mnie
nie bijcie… bólu więcej nie zniosę…
Mam 1,5 roku, Szukam domu stałego, wychodzącego lub nie z miłością i
pełną miską.
WIEM ŻE MOJE LECZENIE I HOTELOWANIE W LECZNICY SPORO JESZCZE
KOSZTUJE, dlatego proszę wspomóż moich opiekunów finansowo, gdy tylko
będą pieniążki, zostanę zaszczepiony i do nowego domu pójdę w pełni
bezpieczny i zdrowy.
Uratowali mnie i myślą o mnie wolontariusze z Kociej Fundacji
Pomorski Koci dom Tymczasowy, wiem że ich konto w banku jest puste, a
ja nie chce być ciężarem…
Za kilka dni zostanę wypisany od weterynarza i trafię do kociego
hoteliku, może ktoś mnie pokocha i da szansę… a futerko
odrośnie. Dziękuje! Za to, że żyje!
p.s. w piątek 17-go czerwca zostaje wypisany od lekarza do
Hoteliku, oh jak marzę o domku bezpiecznym i kolanach, które będą
moje… pomóż mi proszę… proszę…
Sabina 506-664-750, Gdynia, alexis1-75@o2.pl
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem:
PKDT – Tygrys vel Leksiu
bank DNB NORD Polska S.A. I O/Warszawa SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: MHBFPLPW
aktualizacja 2011-09-27
Kocurro wygląda kwitnąco. Potrzebuje domu przed zimą. Jeśli
znajdzie się dom to zostanie z uzbieranych tu pieniędzy wykastrowany
oraz przejdzie remont paszczy :)
Na Seniorka wpłynęło 150zł, dziękujemy bardzo :)
aktualizacja 2011-07-18
Senior ma się dużo lepiej, poniżej zdjęcia sprzed kilku tygodni:
Jak widać futerko ładnie mu odrosło, niedługo wstawię aktulane zdjęcia gdzie wygląda jeszcze lepiej.
Kot w tej chwili szuka domu tymczasowego lub stałego, koniecznie przed zimą.
Wcześniej nie będąc pewien co do przyczyn jego problemów skórnych i
prawie całkowitego wyłysienia uznałem że nadaje się tylko do adopcji
wirtualnej. W tej chwili kocurek ma skórę w (na oko) dobrym stanie,
porósł gęstym, miękkim futerkiem. Wystarczyło odrobacznie, dobra karma i
omegan. Doleczenia wymagają drogi oddechowe.
Jest (i był) całkowicie oswojony, lubi głaskanie, daje się brać na
ręce.
kontakt: pkdt.root@gmail.com lub janna.biela@gmail.com
Można także spytać na wątku oruńskich kotów na forum miau: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=126632
aktualizacja 2011-05-23Senior wygląda lepiej. Został dwukrotnie odrobaczony (fenbenat, advocate). Dostaje do karmy omegan. Nie mamy jeszcze oficjalnego rozliczenia ale już wiemy że na Seniora wpłynęło 150zł. Dziękujemy bardzo :)
Senior jest wolno żyjącym kotem z Oruni. Kocurek należy do stada którym opiekujemy się w ramach akcji PKDT: http://pkdt.pl/nasze-akcje/akcja-orunia-lisia-ferma.
Wiek, zarobaczenie, uszkodzenia skóry po odmrożeniach, osłabienie po wciąż niedoleczonym kocim katarze, wyjałowienie organizmu po antybiotykach (podawane w karmie kiedy z powodu kk miał problemy z oddychaniem i połykaniem) spowodowały że kocurek jest w tragicznym stanie. Jest skrajnie wychudzony, ma liczne i rozległe ogniska zapalenia skóry, chore uszy (najprawdopodobniej świerzb), problemy jelitowe.
Odrobaczyliśmy go niedawno, dostaje lepszą karmę, ale jeśli nie trafi na długotrwałe leczenie to nie ma szans na przeżycie. Przynajmniej 3 tygodnie pobytu w lecznicy wraz ze wszystkimi lekami oraz zabiegami które musi przejść będą kosztować sporą sumę. Wiele kotów z tego stada wymaga leczenia i nie możemy sobie pozwolić na ten wydatek (na dzień dzisiejszy już 3 koty z tego stada są na długotrwałym leczeniu).
Kocur jest bardzo sympatyczny, przyjaźni się z innymi kotami, jest najbardziej ze wszystkich 45 oruńskich kotów oddany człowiekowi. Łagodny charakter, inteligencja i przywiązanie do ludzi pozwalają mieć nadzieję że znajdziemy mu kiedyś dom – niestety w takim stanie w jakim jest teraz nadaje się tylko do lecznicy.
Seniorowi zostało niewiele czasu, bardzo prosimy o pomoc:
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a, 03-772 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem:
PKDT – Senior
bank DNB NORD Polska S.A. I O/Warszawa SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: MHBFPLPW
Ariel z powodu choroby odżywiał się trutką na szczury.
Ariel to 7 miesięczny samczyk, urodził się, jako bezdomny kociak w Gdyni Cisowej. Karmicielka zgłosiła nam chorego kota na koci katar. Pojechałyśmy, w piwnicy na rurach ciepłowniczych znalazłam leżącego kociaka. Nie bronił się, nie miał już sił. Gdy uniosłam go za sierść na karku i położyłam na ręku skóra nie wróciła na swoje miejsce, kot był strasznie odwodniony. Diagnoza przerażająca kot jest w opłakanym stanie. Decyzja dwóch weterynarzy była za eutanazją. Rozpłakałam się, bo już zdobył moje serce. Nie mogłam podjąć tej decyzji, była za trudna, błagałam o szansę i walkę o niego. Zrobione zostały testy na FIV i białaczkę na szczęście negatywne. Po spekulacjach doszłam do wniosku, że kot będąc chory na koci katar musiał w piwnicy zjeść trutkę na szczury. Tak weterynarz potwierdził, że to może być przyczyna jego stanu, odwodnienie, brak apetytu, żółtaczka, znaczny spadek masy ciała. KOT WAŻY MIMO 7 MIESIĘCY 1, 1 KG. To skóra i kości.
Kot przez pierwsze dwa dni nie miał siły się ruszać, nie je sam. Ale w jego smutnych oczkach widzę walkę i chęć życia. Potrzebuje tylko mojej miłości i opieki. Ale Państwa też potrzebuje pomocy w sfinansowaniu jego leczenia, dobrej karmy. Przydałby się elektryczny kocyk. Na razie dogrzewany jest termoforem, który często trzeba wymieniać. A na to ja nie mam pieniążków. Pomóżcie mi i Arielowi w tej walce, pomóżcie na WYGRAĆ.
DT Weronika 519-653-920 werneu@wp.pl
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem:
PKDT – Wirtualna adopcja Ariela
bank DNB NORD Polska S.A. I O/Warszawa SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: MHBFPLPW
2011-03-02
2011-02-08
Aisha-Yoshi z dnia na dzień czyni postępy, mizia się z innymi kotami, strzela baranki na widok człowieka, zapomina o bólu i lęku, jest ciekawa świata.
2011-01-19
Aisha jest koteczką ok. 7 mies. po wypadku samochodowym. Ma amputowany dwukrotnie ogonek i śruby w podudziu. Jej leczenie i rekonwalescencja wymagają jeszcze wiele pracy, oraz nakładów finansowych. Była leczona w 2 klinikach, obecnie mieszka w hotelu dla kotów w Gdyni.
Powoli zaprzyjaźnia się z innymi kotami, jest nadal wystraszona i nieufna, ale dobrym poczęstunkiem można kupić jej kocie serduszko. Póki co prosimy o wsparcie finansowe dla tej biedulki. Futerko pięknie jej odrasta i niedługo nie będzie widać śladów po wygoleniu do operacji. Jest zaszczepiona i odrobaczona, zdrowa. Zapraszam serdecznie w celu poznania tej uroczej kotki :) Do adopcji w marcu-kwietniu 2011r.
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem:
PKDT – przejechana kicia
Sabina: 506-664-750, Gdynia, alexis1-75@o2.pl
Józefina ok.11 lat, to koteczka nadzwyczaj miła, kocha ludzi, inne koty. Swoje życie sędziła w stajni, gdzie teraz jej wiek i stan zdrowia nie rokują długiego życia w surowych warunkach.
Od kilku miesięcy jest pod opieką PKDT, ma problemy oddechowe spowodowane polipami, skrzywioną przegrodą nosową. Prawdopodobnie była kopnięta przez konia, bo ma uszkodzone oko- do amputacji, połamane zęby i uszkodzoną mordkę. Poza tym ogon ma złamany w kilku miejscach. To 11 letnia kotka dla kociego amatora, który bez względu na jej wygląd postanowi odmienić jej los. Gwarantujemy kilkumiesięczną pomoc finansową w razie problemów weterynaryjnych.
Obecnie jest w dobrym stanie klinicznym i mieszka w wynajętym dla niej mieszkaniu w Rumi. Musimy za pomieszczenie płacić co miesiąc, może tam pozostać jedynie do kwietnia, jeżeli nie znajdziemy dla niej domu tymczasowego lub docelowego- bedzie musiała wrócić do stajni, a tam jej życie dobiegnie końca.
prosimy, prosimy- niech ktoś ulituje się nad naszą józią :( prosimy też o wpłaty na jej wirtualną adopcję, zdajemy sobie sprawę że nie jest piękna, ale ma złote serce i jest kotem naszej specjalnej troski
Dziękujemy wszytkim za wsparcie , a szczególnie naszej kochanej Pani Ani Rychlowskiej za opłacanie jej mieszkania u osoby prywatnej. — Sabina i Agnieszka.
Kotkę możemy dowieźć, nadaje się także do domu wychodzącego.
tel do Agnieszki: 516-184-560
WIRTUALNA ADOPCJA:
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem:
PKDT – Józefina
bank DNB NORD Polska S.A. I O/Warszawa SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: MHBFPLPW
Pirata spotkałam wczesnym, bardzo mroźnym rankiem obok dworca w Pruszcz Gdańskim. Wieczorem, gdy wracałam do domu, okazało się, że wciąż tam jest – i tylko na 3 łapkach. Jak się okazało – lewą tylną miał amputowaną. Nie wiadomo przez jakiego lekarza, nie wiadomo dlaczego w tak krótkim czasie, po bardzo poważnej operacji, znalazł się na ulicy.
Umorusany węglem, pachnący piwnicznym kurzem, wskoczył od razu na kolana i swoim zachowanie powiedział jedno: Nie zostawiaj mnie. Przytul mnie teraz mocno i rób, co chcesz, ale mnie tu nie zostawiaj .
Pirat jest w pełni socjalizowanym kocurkiem w wieku ok. 1-2 lata. Bardzo łagodnym, turlającym się po podłodze, by miziać go po brzuszku, pięknie załatwiającym się do kuwety. Jest inwalidą, ale za to jakim! Przystojnym i niezwykle sprawnym – wdrapuje się wszędzie, gdzie tylko ma ochotę.
Ma książeczkę zdrowia, jest zaszczepiony, odrobaczony, wykastrowany, ma wykonane testy na fiv/felv z wynikiem ujemnym – więc jego stan kliniczny jest bardzo dobry.
Aktualnie przebywa w domu tymczasowym – mieszka w hotelu dla kotów w GDYNI, przejdzie wszystkie badania i tam będzie cierpliwie czekał na swój wielki dzień.
Pamiętaj, że decyzją o adopcji nie zmienisz biegu świata, ale nią właśnie ratujesz cały świat tego przepełnionego miłością kocurka.
Niezbędne podpisanie umowy adopcyjnej, a także adopcja będzie dokonana tylko do odpowiedzialnego domu – który odmieni już na zawsze los tego kotka.
Tel kontaktowy: SABINA 506-664-750, alexis1-75@o2.pl
Prosimy o wirtualną adopcję pirata, jest w dobrej kondycji fizycznej, ale zdajemy sobie sprawę, że kotek na 3 łapkach ma trzy razy mniejsze szanse na nowy dom, zakładamy że będzie dłuższy okres gościł w kocim hotelu – prosimy o wsparcie na jego utrzymanie:
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem:
PKDT – PIRAT TRZYŁAPEK
bank DNB NORD Polska S.A. I O/Warszawa SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: MHBFPLPW
Kicia przybłąkał się do karmiciela w Rumi w okolicy ogródków
działkowych. Łasił się do nóg, gruchał tak głośno, że nie sposób było
go nie zauważyć.
Karmicielka poinformowała nas o zgubie. Po wstępnej oględzinach, z
kotem było coś nie tak. Karmicielka zauważyła, że kot ma piękne
niebieskie oczy. Lecz to nie barwa zdrowych oczu. Kot ma MECHANICZNE
USZKODZENIE OCZU, PRZETRĄCONĄ SZCZĘKĘ I BIODRA. Użyłam słowa zguba,
bo takiego kota ktoś wcześniej musiał mieś w domu, bo taki
oswojony.
Ale teraz się zastanawiam czy nie jest uciekinierem od Swojego
oprawcy, który go tak urządził. Śmiem powiedzieć z pewnością, że za
jego obrażeniami stoi człowiek.
Pies czy inne zwierzę zostawiłoby ślady ugryzień, a tu wchodzi w
grę znęcanie się nad oczami i uderzenia w dolną szczękę i biodra.
Na jedno oko kot nie widzi drugie jest też w złym stanie.
Koci katar zawsze jest kolejnym wrogiem kota. Stan jego sierści
też był tragiczny pchły to pikuś on był ZAWSZAWIONY i chmara
pcheł. Walczymy o jego oczy to nasz cel by kot choć trochę
widział. Apel o pomoc dla kociaka, leczenie to minimum miesiąc po tym
czasie będziemy w stanie rokować cokolwiek.
DT Weronika 519-653-920 werneu@wp.pl
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem:
PKDT wirtualna adopcja Bruna
Wczoraj wieczorem dostałam telefon o kocie na środku ulicy w lesie.
Pojechałam Kicia cudem uszła z życiem. Został potrącony, poturbowany
przez auto. Przeżył.
Wizyta u weterynarza odkryła fakt, że kocię ma zerwaną skórę z
tylnej łapki, na wierzchu są mięśnie i mięso. Kocie dostaje
antybiotyki i środki przeciw bólowe. Rany nie da się zaszyć. Obawa
jest by nie doszło do zakażenia, martwicy, czy czegokolwiek, co
zagrozi jego życiu, albo amputacji łapki.
Diagnoza weta antybiotyki, środki przeciw bólowe, spokój i ciepło i
dobre jedzonko. Za jakiś czas jak kicia dojdzie do siebie będzie
można przeprowadzić zabieg oczyszczenia rany z martwego naskórka i
zszycie rany, na razie jest to nie możliwe, bo nie ma jak zszyć tak
dużej rany.
Kicia ma problemy z chodzeniem, to chyba jasne. Ma koci katar,
strasznie zarobaczony. Zdjęcia nie oddają ogromu rany. Może to i
lepiej, bo widok jest nieprzyjemny. Tu moja prośba do Państwa by
wesprzeć nas finansowo na leczenie kociaka. Każda złotówka pozwala
kociakowi zapewnić odpowiednią opiekę nad tym małym szczęściem.
DT Agnieszka L 516-184-560 alendas@wp.pl
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem:
PKDT wirtualna adopcja ERYKA
Koteczka 2 miesięczna, znaleziona przez karmiciela w Gdyni Chyloni. Stan ciężki. Jedno oczko do amputacji drugie za wszelką cenę postaramy się uratować. Potrzebna pomoc finansowa, na leczenie i operację. Myślę że tu nie trzeba dużo pisać zdjęcia mówią za siebie :(.
Kicia pochodzi z tego samego miejsca co Laura ma około 3 miesięcy,
samczyk. To paskudne miejsce to Gdynia Chylonia - dzielnica MEKSYK!!!,
To dwa koty na chwilę obecną w najgorszym stanie, choć nie wiemy czy
wszystkie widziałyśmy? Reszta kociaków około 20 jest w początkowym
stadium chlamydiozy. Koci katar ropienie z oczu. MASAKRA. Musimy
wyleczyć te koty zanim ich stan będzie taki jak Laury i tego malca.
Będziemy podawać antybiotyki w karmie, koty w gorszym stanie wyłapywać
i leczyć,większość to całkowite dzikusy. Bez zbiórki pieniędzy na
leczenie zaraza sprzątnie wszystkie koty, będą umierały w mękach,
bólu, z głodu, oślepione. BŁAGAM O WSPARCIE
DT Weronika 519-653-920 werneu@wp.pl
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem:
PKDT wirtualna adopcja Laury

Matupek I i Matupek II to cudne ok. 7mio miesięczne kocurki. W domu tymczasowym przebywają od maleńkości. Nie mają szczęścia w znalezieniu domku a są naprawdę przesłodkie i miziaste, kochane kocurki.
Jeden z braciszków nie ma jednego oczka, utracił je w wyniku choroby, drugi z braci ma jedno oczko chore i nawracające infekcje wymagające zakraplania. Kociaki są poza tym zdrowe, kuwetkujące, zaszczepione.
Braciszkowie bardzo się kochają i strasznie płaczą gdy się je rozdziela dlatego poszukują domku wyłącznie w dwupaku :) Szukam dla nich wyjątkowego i odpowiedzialnego domu, który zapewni im opiekę na zawsze!
Agnieszka, 601 973 344
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem:
PKDT wirtualna adopcja Matupków, DT Aga M.
Koteczka z mamusią są w DT. Zostały oddane przez poprzedniego właściciela wraz z dwoma psami. Była Właścicielka jest śmiertelnie chora, postanowiła jeszcze za życia znaleźć osoby, które pomogą znaleźć domy dla jej pociech. Nie wyobrażam sobie takiego bólu, jaki musiała przejść ta kobieta. Walka ze swoją chorobą, która prawdopodobnie zwycięży, bo gdyby był jakiś cień nadziei na wyzdrowienie nie oddałaby swoich ukochanych zwierząt. Moment oddania wszystkiego, co kocha i ta nie pewność czy znajdą nowy kochający dom. Kogoś, kto zapewni im to, co ona sama za wszelką cenę chciała im sama dać do końca ich dni.
Adelka to dwumiesięczna koteczka, zdrowa, kuwetkowa. Jak mały kociak psotliwa, skora do zabaw i pieszczot. Czeka na nowy dom. Natomiast dorosła koteczka Norka jest sama ciężko chora. Po 2 dniach w domu tymczasowym zaczęła się źle czuć nie jadła, miała gorączkę. Wizyta u weterynarza dostarczyła straszliwą diagnozę – niewydolność nerek oraz guz w okolicy sutka. Kotka musi dostawać leki podtrzymujące prace nerek, dieta – specjalistyczna karma Renal, pierś z kurczaka, wołowina. Kotka przypuszczalnie resztę swojego smutnego życia w ostatnim czasie spędzi w DT. Proszę Państwa o pomoc dla tej koteczki i jej maleństwa. Leczenie musi być regularne by przyniosło jakieś skutki no i niestety też dużo kosztuje, specjalistyczne jedzenie też do tanich nie należy. Każda złotówka wpłacona przez Państwa jest na wagę złota.
DT Weronika 519-653-920 werneu@wp.pl
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem PKDT-DT Weronika
Aktualne ogłoszenie kotki znajduje się na stronie: www.bezbronnezwierzeta.pl
Więcej…
Rudini już nigdy nie będzie miał pięknych zielonych kocich oczu. Ten kotek długo chorował, a zmiany po kk sprawiły że jego rogówki są zniszczone i kotek ma na oczach bielma.
Jego charakter zaś jest cudowny i oddaje jego piękno wewnętrzne. Na widok człowieka grucha, łasi się do nóg, strzela baranki . jest grzeczny, dobrze ułożony, radzi sobie doskonale. Nie mam złudzeń, że kotek specjalnej troski szybko nie znajdzie domu.
Każdy pragnie kota bez skazy, a przecież taki kochany rudzik też potrzebuje miłości i domu. Proszę więc ludzi wielkiego serca o wirtualną adopcję Rudiniego — o to żebym mogła finansować jego konsultacje u specjalistów od kocich oczu, jego wyżywienie i zakup żwiru, bo chyba sobie razem pomieszkamy jeszcze dłuuuuuuuuggggggggo, długgggggooooooo. Kotek jest naprawdę kochany i warto go adoptować też w realu :)
Sabina: 506-664-750, Gdynia, alexis1-75@o2.pl
numer konta:
ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa
81 1370 1109 0000 1706 4838 7309
z dopiskiem PKDT - wirtualna adopcja kota Rudiniego
Barbossa, doświadczony życiem i przemocą młody pirat, przydryfował na wyspę Demptowo… i nadal ufa ludziom. Jego oko wypłynęło na skutek urazu mechanicznego, prawdopodobnie ktoś mocno kopnął kotka. Jak to wśród korsarzy bywa — przemoc rodzi się w człowieku, nie w zwierzęciu.
Jest ok 7 mies. kastratem, świat widzi na kolorowo swoim jednym żółtym oczkiem, ma nadzieję na nowy, kochający ląd, czytaj dom :) Dużo ludzi interesuje się nim, ale nikt się w końcu nie decyduje na jego adopcję z uwagi na kalectwo, a jemu ono nie przeszkadza w niczym. On zna swoją wartość, wie że jest najpiękniejszym pirato-kotem świata, ma cudowny charakter, słodki łobuz a jednocześnie ufający człowiekowi miziak.
Ahoj — czy widać gdzieś dla Barbossy dom? Jest to dobry wilk morski, który rumu nie pije i nie bije, miłości jest w nim zaś tyle ile wody w oceanach :)
Sabina: 506-664-750, Gdynia, alexis1-75@o2.pl
numer konta:
ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa
81 1370 1109 0000 1706 4838 7309
z dopiskiem PKDT - wirtualna adopcja Barbossy
Franio — (imię dostał po św. Franciszku) to dorosły kocurek
zabrany z działek w tragicznym stanie.Podczas karmienia innych kotów
wskoczył na kolana i miauczał błagając o pomoc.
Przeraźliwie chudy, cały w strupach, z rdzawą sierścią, ledwo łapał
oddech. Krztusił się własną krwią, która leciała mu z noska. Ma zmiany
w płucach i narządy wewnętrzne bardzo wyniszczone.Powikłania po kocim
katarze i zapaleniu płuc. Musiał chorować od dawna, katar i krwotoki
zniekształciły przegrodę nosową.
Franio jest bardzo proludzkim kotem. Dla chwili pieszczot zrobi
wszystko. Sam pcha się na kolana każdej osobie która wejdzie do kuchni
(Franio musi być izolowany). Ufa człowiekowi mimo, że to właśnie
człowiek skazał go na pewną śmierć porzucając chorego na
działkach. Jeżeli ktoś zdecyduje się dać szansę Franiowi, zyska
najlepszego przyjaciela na długie lata.
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem:
PKDT – FRANIO U MARTY-SŁUPSK
Aszira za tęczowym mostem od 17 stycznia 2011 :( Pozwoliłam jej
odejść, już nie było odwrotu, Aszira cierpiała, przegrała z
białaczką.
Żegnaj Aszirko, dane nam było dzielić ze sobą 6 miesięcy. Byłaś
wyjątkowym kotem, bardzo Cię kochałam i bardzo mi Ciebie
brakuje! — Marlena
Modlitwa za kota
Panie Boże, nie jestem aniołem
dziś niewielu jest takich na świecie,
może ci, co na ziemskim padole
pokochali zwierzęta i dzieci.
Panie Boże, powiedziałeś proście ,
rzekłeś proście, a będzie wam dane
wiesz, że wczoraj po Tęczowym Moście
poszedł do Ciebie mój kot ukochany?
Panie Boże, poznasz go z łatwością,
miał sierść jedwabistą, cztery łapki, ogon,
proszę o Panie, zawołaj go głośno,
bo miał w zwyczaju nie słuchać nikogo.
Panie Boże, nie proszę dla siebie,
znajdź mu jakąś osobę przyjazną,
by głodny i smutny tam nie był, i żeby
mógł sobie przy kimś spokojnie zasnąć.
Panie Boże, a gdy tak się stanie,
że i mnie kiedyś do siebie zawołasz,
pozwól mu proszę wyjść mi na spotkanie,
jeśli oczywiście zostanę aniołem.
Więcej…
Cyprysek ma dopiero cztery miesiące został uratowany ze stoczni Gdyńskiej na początku wydawało się że jest normalnym kociakiem teraz okazuje się że ma uraz kręgosłupa.Walczymy o niego próbujemy ratować by stał się normalnym kociakiem.
Bardzo prosimy o pomoc finansową ponieważ leczenie jest bardzo kosztowne.
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem „PKDT-Cyprysek u Agi L.” bank DNB NORD Polska S.A. I O/Warszawa SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: MHBFPLPW
Kotki ze stoczni Gdynia, przebywające w hoteliku dla kotów w Gdyni potrzebują swojego stałego ciepłego kącika, gdzie znajdą zrozumienie i miskę strawy. Są to zwierzęta, które najlepiej odnalazły by się w hurtowni, w stadninie koni w ogrodzie. Są przyzwyczajone do człowieka i mieszkają w dużej klatce ogrodowej z dostępem do kociej budki. Do stoczni wracać nie powinny z uwagi na ich wcześniejsze problemy zdrowotne (oddechowe). Obecnie mają gronkowca. Na domy czekają: Masza, Calineczka, Sally Brown i Sajlor.
adoptuj wirtualnie kota ze stoczni: Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 81 1370 1109 0000 1706 4838 7309 z dopiskiem PKDT - koty ze stoczni u Sabiny bank DNB NORD Polska S.A. I O/Warszawa SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: MHBFPLPW
Dziękujemy za pomoc finansową dla stoczniowych kotów.
Niestety wszystkie kotki zginęły w ciągu roku wypuszczone na wolność. Pożegnanie
Sajlor — (zaginął). Odszedłeś mój kotku, nie wiem gdzie…żyję nadzieją że masz nowy dom, że jesteś wśród nas… Ciągle szukam. A jeżeli jesteś za tęczowym mostem- czuwaj nad swoimi siostrzyczkami ze stoczni, bądź zawsze ze mną. Codziennie pamiętam, nigdy Cię nie zapomnę… Miałeś dobre życie - odszedłeś będąc kochanym.
Maszeńka — (zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach). Umarłaś moja kochana dziewczynko. Niosłam na rękach Twoje zimne ciałko. Nigdy Cię nie zapomnę, Byłaś dla mnie częścią mego życia, tak bardzo chcę Ci powiedzieć jak za Tobą tęsknię, żaden kot mi Ciebie nie zastąpi…żegnaj kochana.
Calineczka - (zaginęła także w niewyjaśnionych okolicznościach 28 grudnia). Złamała mi serce i wiarę w lepszy los kotów ze stoczni pod moją opieką...Sally Brown została sama, cichutko płacze za swoimi kompanami.
Sally Brown - zginęła wkrótce po nich pod kołami samochodu.
Miały krótkie, 2 letnie życie. Dużo lepsze niż stoczniowe.
|
|